31 lat temu miała miejsce awaria na czwartym bloku Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej im. Włodzimierza Lenina (rus. Черно́быльская атомная электростанция имени В. И. Ленина, ЧАЭС) [dalej w skrócie CzAES]. Pomijając przebieg awarii oraz jej polityczne skutki doprowadziła ona do powstania tzw. Strefy, a dokładniej Strefy Wysiedlenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Jest ona obecnie (Strefa zmieniała swoje granice w czasie) 2,600 km2 obszarem, na którym według sporej części społeczeństwa nie istnieje żadne życie. Dlaczego? „Bo promieniowanie”. Wokół samej awarii na CzAES, powstało wiele mitów  dotyczących skutków zdrowotnych promieniowania i życia w Strefie. Zmutowane dzieci, trzy pary rąk, niezliczone ilości zwierzęcych „mutantów” żywcem wyjętych z filmów i gier SiFi.

Parę lat temu obiecałem sobie pojechać do Strefy i osobiście przekonać się o wszystkim co można zobaczyć na zdjęciach, filmach i wywiadach opowiadających o Strefie.

Od tamtej pory Strefę odwiedziłem jako turysta niejeden raz w tym raz z kolegą, którego zdjęcia również umieściłem poniżej. Miałem okazję również odbyć tam praktyki studenckie podczas, których zajmowaliśmy się m.in. odpadami promieniotwórczymi, radiochemią czy dozymetrią promieniowania jądrowego.

Jak nietrudno się domyślić obraz Strefy Czarnobylskiej podawany w mediach w większości odbiegał od tego co było mi dane zobaczyć. Ale jak wygląda taki wypad do Strefy?

Jest parę możliwości:

  • Wyjazd z jakąś grupą z Polski, koszt takiej przyjemności to od około 800zł wzwyż. Górnej granicy nie ma, bo to zależy od tego co chcemy zobaczyć. Tygodniowy wyjazd, podczas, którego zobaczy się najważniejsze rzeczy to koszt około 2000zł. Czy warto? Warto.
  • Wjazd z Ukraińską grupą, cenowo bardzo podobnie, znowu to zależy od tego co chcemy zobaczyć.
  • Wyjazd indywidualny jest nielegalny i zabroniony.

Finalnie i tak wylądujemy obowiązkowo w paru miejscach (postanowiłem nie opisywać wszystkiego, nie będę psuł zabawy tym osobom, które planują tam się wybrać).:

Czarnobyl – tak, Czarnobyl to miasto, a nie wbrew temu co się powszechnie uważa „cała Strefa”. Obecnie miasto jest oczywiście zamieszkane, mało tego, są nawet dwa sklepy oraz hotel „Dziesiątka”. W sklepach możemy kupić wszystko czego ukraińska dusza zapragnie począwszy od pożywienia, napojów wszelakich, koszulek czy kubków z logami Czarnobyla dla turystów. Oprócz pracowników Strefy, naukowców, przechadzających się czasami turystów można również tam spotkać „rdzennych” mieszkańców takich jak poniższa para, którą miałem okazję spotkać na praktykach w Czarnobylskiej Strefie. Zdjęcie jest autorstwa mojej bliskiej znajomej Kasi, która była dobrym fotograficznym duszkiem tych praktyk.

O ile mnie pamięć nie myli, babcia była w wieku 92 lat, dziadek niewiele młodszy, a ich emerytura wynosiła około 400zł… Pomimo tego byli bardzo sympatyczni i z otwartymi ramionami przyjęli nas u siebie, a to jak nam się udało ich spotkać to zupełnie inna historia.

Niektórzy uważają, że Czarnobyl jak na warunki Strefy jest „nudnym” miejscem i nic tu nie ma, ja się osobiście nie zgodzę z tym zupełnie, dla mnie jest niezwykle ciekawym miejscem.

W całej Strefie jak i w Czarnobylu możemy spotkać masę dzikich psów i kotów. Psy są zdecydowanie przyjaźniejsze i zawsze dadzą się pogłaskać.

[W samej Prypeci można spotkać liska Siemiona, który również chętnie podchodzi do ludzi po smakołyki]

Wioski – chyba nie ma sensu wypisywanie ich wszystkich, ale opuszczonych wiosek w Strefie jest gigantyczna ilość, każda jest na swój sposób wyjątkowa i nie ma szans na odwiedzenie wszystkich podczas jednego tygodniowego wypadu, na to potrzeba zdecydowanej większej ilości czasu. Nie wszystkie wioski są jednak opuszczone. W wielu miejscach jesteśmy w stanie natknąć się na mieszkańców, ludzi którzy wrócili zaraz po awarii do swoich domostw pomimo zakazu władz. Jeżeli wasza grupa w Strefie będzie miała możliwość odwiedzenia „samosiołów” bo tak się ich nazywa, to musicie skorzystać z tej okazji. Tyle życzliwości i otwartości nie doświadczycie w żadnym innym miejscu.

A oto babcia Marusia jedna z mieszkanek wsi Kupowate [15km na południowy wschód od Czarnobyla], zdjęcie wykonane podczas ostatniego wyjazdu we wrześniu 2016 roku.

Babuszka ugościła nas własnymi wyrobami wyhodowanymi w „czarnobylskiej” glebie. Leczo, warzywa i owoce, nawet arbuz, do tego suszone rybki oraz pewne „napoje” własnej produkcji. Wszystko było nad wyraz pyszne i nikt nie czuł się źle po wszystkim. Oczywiście pojawiły się pytania, „a dlaczego Babuszka tu została?” „oj dzieci, mam 4 koty, kto się nimi zajmie?”. Obecnie jej rodzina mieszka w Kijowie. Ona jednak woli zostać „na swoim”. Trudno jej się dziwić. Nie jestem sobie w stanie przypomnieć czy taką odpowiedź usłyszałem akurat od babci Marusi czy może od innej czarnobylskiej babuszki ale na pytanie: „Babuszka nie boi się promieniowania?” usłyszałem „Bać się można czołgów i bomb, ale promieniowania nie widać, nie boję się”. O osobach mieszkających nadal w Strefie można by pisać godzinami. Ja wam polecam obejrzeć film „The Babushkas of Chernobyl” tutaj dam wam link do, krótkiej zapowiedzi (Chociaż cały film można odszukać w internecie).

https://www.youtube.com/watch?v=s3XF56BaxF4

Również wstukując w google frazy „babuszki z Czarnobyla” znajdziecie linki do rodzimych stron i osób, które odwiedzają babcie regularnie, a nawet organizują akcje z pomocą dla nich.

Czarnobylska Elektrownia Jądrowa – „must be” każdej osoby odwiedzającej Strefę, przynajmniej od zewnątrz.

Na powyższych zdjęciach widać Sarkofag zbudowany nad czwartym reaktorem, na którym nastąpiła awaria.  Sama elektrownia Czarnobylska była rozbudowywana o dodatkowe dwa bloki, sumaryczna moc elektryczna zainstalowana całej elektrowni miała być równa 6000 MWe. Awaria w 1986 roku pokrzyżowała te plany, nowe bloki energetyczne nie zostały ukończone, a ostatni reaktor wyłączono w 2000 roku. W elektrowni wciąż pracują ludzie, obecnie trwa proces „decommissioningu” czyli likwidacji elektrowni.

Arka jest bardzo dużym obiektem, 36 000 tonowa konstrukcja, 110 metrów wysokości, 162 metry długości oraz 257 metrów szerokości. Podstawowym zadaniem obiektu jest zasłonięcie starzejącego się sarkofagu oraz powolna rozbiórka go oraz całego bloku czwartego, będzie to możliwe dzięki automatycznym siłownikom, które zamontowane będą na dwóch suwnicach zamieszczonych pod dachem Arkady. „Łuk” bo tak powinno się nazywać Arkę została budowana w pewnej odległości od czwartego bloku, a to wszystko z powodu zminimalizowania przyjętych dawek promieniowania przez pracowników.

Łuk jest gigantycznym inżynieryjnym projektem nad którego opowiadaniem można by spędzić mnóstwo czasu, ale przejdźmy dalej.

Elektrownia od wewnątrz – do elektrowni wchodzi się przez budynek administracyjny, znajdują się tam biura oraz stołówka pracownicza, bramki dozymetryczne, wykrywacze metalu.

Aby wejść do „właściwej” części elektrowni należy nałożyć na siebie biały fartuch, czepek (są liczone, nie można zabrać sobie pamiątki) oraz zarzucić na buty worki foliowe. Jeżeli mamy to szczęście wejść na pokrywę reaktora to cóż, nasz ubiór będzie wyglądać inaczej.

Już po przebraniu i przejściu przez drzwi, które są otwierane z innego pomieszczenia wchodzimy na tzw. „złoty korytarz”. Przechodząc nim, widząc po bokach bloki reaktorów dociera do człowieka wrażenie, że wszystkie wydarzenia z 26 kwietnia 1986 działy się na tym korytarzu oraz sterowni bloku 4. Jest to jednocześnie przerażające jak i ekscytujące uczucie.

Duga – radar pozahoryzontalny, a dokładniej mówiąc jego część odbiorcza. Radar został zbudowany na południe od elektrowni, a obok niego powstało zamknięte miasto „Czarnobyl-2”. Dwie anteny, centrum dowodzenia znajdujące się za nimi, a w pobliżu stacja badania jonosfery Krug, zdecydowanie jest co tam oglądać. Warto odwiedzić Strefę chociażby dla zobaczenia na żywo tej olbrzymiej konstrukcji.

Prypeć – główny obiekt zainteresowania „turystów”. Wysiedlone w pośpiechu miasto zamieszkałe w chwili awarii przez prawie 50 000 osób. Idealne komunistyczne miasto. Cerkwi tam nie odnajdziemy, a sama Prypeć jako miasto zamknięte „miasto-satelita” elektrowni jądrowej miała jeden z najwyższych statutów jeżeli chodzi o zaopatrzenie w byłym ZSRR. O samej Prypeci można by napisać książkę podobnie z resztą jak o poprzednich obiektach. Dom kultury „Energetyk”, wesołe miasteczko, Cafe Prypeć, Basen Lazurowy to chyba najpopularniejsze miejsca, które odwiedzają wycieczki i również najpopularniejsze miejsca pokazywane na zdjęciach czy w programach telewizyjnych.

Można by w nieskończoność praktycznie pokazywać zdjęcia z samej tylko Prypeci, tego się nie da opisać słowami po prostu trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Należy dodać coś odnośnie promieniowania w Strefie, bo to jest jedna z najczęściej poruszanych kwestii. Moc dawki promieniowania gamma (uSv/h – mikro Siverty na godzinę) w większości miejsc jest zupełnie w normie. Są natomiast miejsca gdzie moc dawki promieniowania gamma znacząco skacze, ale nie ma tych miejsc aż tak dużo. Takim miejscem jest, np. „chwytak”, który pomagał w usuwaniu skutków awarii. Przy przyłożeniu dozymetru do jego spodu najprawdopodobniej otrzymamy pomiar większy od 1 mSv/h.

Zaraz za chwytakiem znajdują się również gąsienice pojazdów pracujących w skażonych miejscach. Używając stalkerskiego żargonu „one również grzeją”.

Jednym z ciekawszych miejsc skażonych wartych zobaczenia są piwnice szpitala, w których znajdują się ubrania strażaków, którzy brali udział w gaszeniu pożaru na czwartym enegrobloku.

Mówiąc o mocy dawki  promieniowania gamma warto również wspomnieć o tym aby nie wzbijać kurzu w powietrze, a szczególnie w miejscach gdzie wykrywamy dozymetrem podwyższoną jej moc.  Nikt nie chce mieć dodatkowych radioaktywnych cząstek w swoich ustach.

Czy można powiedzieć, że „Czarnobyl” jest bezpieczny? Myślę, że tak samo jak w przypadku każdej innej wycieczki, jak najbardziej tak! Jeżeli tylko potrafimy się zachować i nie działamy lekko myślnie.

Na końcu pozostaje mi napisać tylko,

zapraszam do Strefy!

Rafał Mińko
Politechnika Gdańska

Robert Szmigiel
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie