Torby upchane po brzegi bagażnika, dobre humory i zapach kabanosów towarzyszyły nam przez całą drogę… Trasa Mrągowo- Gdynia minęła nadzwyczaj szybko. Sprawnie dostaliśmy się do Akwarium Morskiego, w którym mogliśmy podziwiać żywe zamieszkujące wody Bałtyku i innych wód morskich, jak również sztuczne ekspozycje. Niektórzy z nas zakupili tam pamiątki.

Następnym punktem po krótkiej przerwie był okręt niszczyciel „Błyskawica”. Pogoda dopisywała nam cały dzień. Mimo wiatru, który rozwiewał nam włosy, udaliśmy się na dłuższy spacer. Tuż po powrocie do autobusu okazało się, że nasz środek transportu odmówił nam posłuszeństwa. Dzięki sile sześciu chłopaków mogliśmy jechać dalej. Rozbawieni sytuacją udaliśmy się na odprawę promową do Bazy Promowej w Gdyni. Dzięki dobrej organizacji i miłej obsłudze pracownika Stena Line, nasza odprawa poszła pomyślnie. Niestety, aby wejść na pokład musieliśmy jeszcze poczekać. W tym czasie rozmawialiśmy ze sobą siedząc na walizkach, lub podłodze.

Zaraz po wejściu na pokład statku skierowaliśmy się w stronę kajut, które jeszcze były sprzątane. Siedząc na pokładzie 7 oczekiwaliśmy na opuszczenie kajut przez ekipę sprzątająca. Gdy w końcu dostaliśmy się do naszych kwater mogliśmy się umyć i zwiedzić pokład statku. Część z nas udała się na dyskotekę która odbywała się na pokładzie 10. Nawet najbardziej nieśmiałych udało nam się wyciągnąć do tańca. Wieczorne rozmowy zdawały się nie mieć końca, więc niektórzy z nas na śniadaniu byli niewyspani. Bufet na promie oferował bogaty wybór dań ciepłych i zimnych, jak przystało na szwedzki stół. Najedzeni i zadowoleni udaliśmy się na zwiedzanie promu z szefem działu hotelowego. Myślę, ze niektórzy z nas będą chcieli pracować z ekipą Steny Line.

Następnie z przewodniczką (która swoją drogą okazała się najlepsza ze wszystkich których zdołaliśmy poznać na wycieczce) zwiedziliśmy Karlskronę. To miasto naprawdę cechuje się wielokulturowością. Szwedzi są narodem szukającym prostych rozwiązań, co sprawia ze ich gospodarka jest świetnie rozwinięta, a samo państwo bogate. Ceny w Szwecji potrafią nas Polaków zaskoczyć… dla przykładu- Big Mac w przeliczeniu na PLN kosztuje około 25zł. Czas wolny był dla nas okazją na odpoczynek. Udało nam się nawet spotkać kierowcę autobusu, który był Polakiem. Jak widać – jesteśmy wszędzie. Wróciliśmy na prom i rozeszliśmy się po kajutach. Tego wieczoru większość poszła spać wcześniej.

Rano, około 7:30 dotarliśmy do Polski. Po szybkim śniadaniu z supermarketu pojechaliśmy do Sopotu gdzie Krzysztof pokazał i powiedział nam co nieco o ulicy Monte Casino. Stamtąd mogliśmy udać się na molo, lub wypić kawę w wieży widokowej. Kolejnym punktem był park Oliwski i Palmiarnia, zaraz po tym odwiedziliśmy ZOO. Po obiedzie w Barze Mlecznym pojechaliśmy do schroniska młodzieżowego gdzie zakwaterowaliśmy się na jedną noc.

Wieczorem poszliśmy na spacer na starówkę. Wszędzie można było spotkać młodych artystów, którzy swoją muzyką umilali nam wieczór. Pani Marta oprowadziła nas i opowiedziała trochę o zabytkach na Starym Mieście. Później mieliśmy trochę czasu dla siebie…

Następnego dnia po śniadaniu przygotowanym przez grupę żywieniową wyjechaliśmy ze schroniska. Udaliśmy się do Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Wraz z panią przewodnik poznaliśmy cała historie stoczniowców Gdańskich. Kolejnym punktem był Stadion PGE Arena. W ekspresowym tempie zostaliśmy oprowadzeni przez przewodnika. Następnie mieliśmy czas na obiad we własnym zakresie i udaliśmy się w drogę do Sztutowa. Tam udało nam się zobaczyć i zwiedzić dawny obóz koncentracyjny. Przewodnik wylewnie opowiadał o tym miejscu… Odwiedziny w Stutthofie zmuszają do refleksji, niepojęte jest dla nas myślenie nazistów i innych zbrodniarzy winnych masowych mordów.

W drodze powrotnej większość z nas spala, lub oddala się zadumie. Wróciliśmy do Mrągowa około godziny 21. Ta wycieczka nauczyła nas kilku rzeczy lecz także utwierdziła w przekonaniu, że jak chcemy, to potrafimy się zgrać.
Podsumowując – wycieczka była udana. Nie mogło być inaczej, w końcu organizowaliśmy ją my sami.