26 września 2009 roku, o godzinie 20:00 autobus nareszcie rusza z Placu Rocha do Grünberg, zabierając dziesięcioro uczniów Zespołu Szkół nr 2 im. Władysława Jagiełły w Mrągowie (i zarazem dziesięciu członków Szkolnego Klubu Europejskiego) z opiekunkami panią Agatą Żmijewską i panią Urszulą Kuchcińską.
Podróż dla nas wszystkich była bardzo mecząca, jednak kiedy dotarliśmy na miejsce byliśmy żądni przygód i nowych wyzwań (oraz toalety).
Niemieccy partnerzy z wymiany od razu znaleźli swoich podopiecznych (to znaczy nas). Po krótkim zamieszaniu i zabraniu bagaży z autobusu wyruszyliśmy do stołówki szkolnej, gdzie czekał na nas poczęstunek. W stołówce czekała też pani Edyta Małek (Edith Malek), która opowiedziała nam o planach związanych z pobytem, po czym wyruszyliśmy do „nowych” domów.
Popołudnie spędziliśmy w rodzinach na wspólnych zabawach, rozmowach i rozpakowywaniu się.
Następnego dnia zostaliśmy powitani przez burmistrza w ratuszu. Potem wybraliśmy się do muzeum (Museumsbesuch S. Arbeiter-Löffert), a po zwiedzaniu nadeszła pora na wspólne zabawy. Gdy większość uczniów opuściła szkołę, wszyscy uczestnicy projektu udali się na niewielki plac i graliśmy w dość dziwne, ale zarazem śmieszne gry np. krówki i obórki oraz wilk i owca.
We wtorek spędzaliśmy dzień w szkole razem z naszymi partnerami. Siedzieliśmy z nimi na lekcjach i staraliśmy się cokolwiek zrozumieć. Wiele rzeczy było bardzo dziwnych, np. uczniowie w Niemczech mogą jeść i pić na lekcji byle by nie przeszkadzali innym, mogą nawet poprawiać makijaż (!). Popołudniu zwiedzaliśmy wspólnie miasto, a wieczór spędzaliśmy w rodzinach.
Środa była dla nas pełna wrażeń. Udaliśmy się do parku linowego (Kletterwald) na prawie trzy godziny (coś podobnego do parku linowego na Mrongoville, tyle, że większe i bardziej ekscytujące), następnie wyruszyliśmy podbić Letni Tor Saneczkowy (Sommerrodelbahn). Dwukrotny zjazd z górki nie wszystkim wystarczył. Niektórzy z nas na własną rękę dokupywali sobie bilety i zjeżdżali nawet po pięć razy!
Czwartek, kolejny dzień pobytu. Z samego rana wyruszyliśmy autobusem do Giessen. Pierwszym punktem w programie było muzeum matematycznie, gdzie sami dokonywaliśmy (przez dwie godziny) różnych, ciekawych doświadczeń. Po godz. 12 ruszyliśmy do muzeum Libiga (Liebigmuseum) i dowiedzieliśmy się, że był chemikiem i współtwórcą zupek chińskich oraz koncentratu (dziękujemy Panu za wynalezienie szybkich dań )
Wieczorem udaliśmy się do Clou (taki fajny klub), a to co tam robiliśmy pozostanie tajemnicą.
W piątek od rana pracowaliśmy nad projektem „Polska i Niemcy: wspólna historia”. Tworzyliśmy plakaty na temat rozbiorów i władców polski. Później mogliśmy je zobaczyć porozwieszane w stołówce szkolnej. Musieliśmy je prezentować kolegom, a na koniec przedstawialiśmy historyczne scenki np. bitwę pod Grunwaldem czy protest Rejtana.
Sobota minęła nam na tworzeniu polsko-niemieckiej gazety pt. „Grüngowo Good Times”. Mięliśmy wiele frajdy z wybierania tematów i pisania razem. Wieczorem był czas wolny, więc jedni wybrali się na prywatkę, drudzy do dyskoteki, a niewielka grupka na koncert miejscowych kapel.
Niedziela była deszczowa i dość ponura. Miał być grill, ale niestety wszystko było przeciwko nam. Siedzieliśmy na stołówce rozmawiając o wszystkim, co się wydarzyło w ciągu minionego tygodnia i przeglądając zdjęcia. Wieczorem pakowaliśmy swoje rzeczy do walizek
Poniedziałek, 5 października ostatnie spojrzenia na Grünberg i smutne pożegnanie się z naszymi partnerami z wymiany. W końcu, upragniona przez niektórych, podróż do domu...
Myślę, że przeżyte w Grünberg doświadczenia na długo zapadną nam w pamięci, a zawarte znajomości przetrwają przynajmniej jakiś czas.
Kasia Jarmołowicz
SKE Europolityk










