Już pierwsze godziny wyjazdu były dla nas bardzo ekscytujące. Trasa Mrągowo- Warszawa upłynęła w niesamowicie przyjemnej atmosferze. Nasz „wesoły autobus” wypełniony był naszym śmiechem i chwilami nawet śpiewem. Pełni optymizmu udaliśmy się do hali odlotów na lotnisku Chopina w Warszawie. Po odprawie spędziliśmy jeszcze godzinę w strefie bezcłowej. Jak się okazuje, nawet gwiazdy takie jak Patrycja Kazadi i Weronika Rosati używają linii WizzAir. Spotkaliśmy je również na lotnisku w Lizbonie, gdzie obdarowały nas ciepłym uśmiechem. Nocny lot to najlepsza opcja jaką można było wybrać. Światła, które z góry były maleńkie jak mrówki, robiły niesamowite wrażenie. Podróż minęła bez problemów, żadnych turbulencji. Nawet osoby z chorobą lokomocyjna nie odczuwały dyskomfortu. Na lotnisku w Lizbonie wylądowaliśmy po godz. 1 w nocy. Skierowaliśmy sie po odbiór bagażu i zaraz po wyjściu z terminala powitał nas Nuno z Polską flagą. Jak się okazało, nasza podroż do malutkiej Apulii miała trwać aż 5 godzin. Jakie było nasze zdziwienie, gdy dotarliśmy tam po zaledwie 3,5 godziny. W recepcji przywitał nas przemiły mężczyzna – Artur. Zaoferował nam pomoc z wniesieniem walizek i udaliśmy sie do naszych pokoi. Z okna pokoju zauważyliśmy dach, na którym stały donice z kwiatami, postanowiliśmy go sprawdzić. Okazało sie, że jest to taras (w późniejszym czasie również idealne miejsce na wieczorne spotkania i smażenie sie na słońcu). Mięliśmy dużo czasu żeby sie wyspać, ale głód niektórych z nas był silniejszy. Tuz po śniadaniu udaliśmy sie na zwiedzanie okolicy, odnaleźliśmy supermarket i drogę nad sam ocean. Tam spędziliśmy dużo czasu robiąc zdjęcia i podziwiając widoki. Swoją drogą nieźle tam wiało. Okazało się również, ze jest w hotelu druga polska grupa z Pionek (pozdrawiamy!). Złapaliśmy z nimi kontakt i nieco dowiedzieliśmy sie o naszym hotelu i okolicy. Do zwiedzania regionu doszło dość szybko, już następnego dnia wybraliśmy się do Guimaraes na zwiedzanie. Pierwsza portugalska stolica może sie pochwalić pięknymi kamieniczkami, fragmentami muru obronnego i zamkiem który należał do króla Henrique Alfonsa. W następnych dniach czekała nas tymczasowa przeprowadzka do campusu w Barcelos, które zwiedziliśmy w dniu zmiany miejsca. Barcelos to miejscowość w dystrykcie Braga, leżąca nad rzeką Cavado. Wiąże się z nią ciekawa legenda o kogucie. Pewien pielgrzym, który był na drodze do Santiago de Compostela, w celu odpoczynku odwiedził Barcelos. Został jednak niesłusznie oskarżony o przestępstwo i skazany na śmierć przez powieszenie. Jednak wiedząc, że jest niewinny, odwiedził sędziego w jego domu i wytłumaczył że jest niesłusznie osadzony. Jego niewinność miała być potwierdzona pianiem ugotowanego już koguta, który leżał na stole. Nazajutrz pielgrzym został przygotowany do egzekucji, gdy nagle kogut zapiał. Sędzia w ostatniej chwili kazał uwolnić mężczyznę, a on na pamiątkę tego wydarzenia postawił kamienny krzyż na wzgórzu niedaleko brzegu rzeki. Kogut stal sie symbolem miasta i regionu, można go spotkać na każdym kroku. Udało nam sie również zobaczyć panoramę miasta z wieży, w której praktyki miały osoby z technikum obsługi turystycznej. Po zakończeniu zwiedzania zostaliśmy zawiezieni do campusu gdzie mogliśmy odpocząć i rozpakować się. Po kilku dniach spędzonych w campusie wróciliśmy do naszej ukochanej wioski. Nasze praktyki w zawodzie technik obsługi turystycznej odbywały się w informacji turystycznej i wierzy widokowej w Barcelos. Mogliśmy nauczyć się co nieco o kulturze, historii i języku. Tłumaczyliśmy przewodniki turystyczne oraz udzielaliśmy podstawowej informacji turystycznej. Dziewczyny na praktykach w zawodzie technik hotelarstwa pomagały w hotelu w Apulii. Codziennie zajmowały się obsługą na sali, przygotowywały posiłki, salę oraz pokoje hotelowe. Praktykę zaczynaliśmy o 9.00, a kończyliśmy ok. 17.00 z przerwą na obiad tj. sjesta. Nasz wyjazd urozmaicony był wieloma...